Audyt w pół godziny, nie pół dnia.
Branża, w której każdy klient ma inny obiekt, inne parametry, inny budżet. Klasycznie: handlowiec zbiera dane na papierze, potem cztery godziny w arkuszu liczy trzy warianty oferty. W tym czasie konkurent dawno odpowiedział.
Wyniosłem rachunek poza arkusz. Audyt to teraz krótka rozmowa z formularzem; reszta — dobór sprzętu, alternatywy, koszt eksploatacji na piętnaście lat, dokumenty — składa się sama. Handlowiec wraca z gotowym dokumentem, nie z notatkami do przepisania.
Co z tego mam: pierwsza odpowiedź u klienta tego samego dnia. Konkurent wciąż liczy.